Hanoi, dzień 0
Cześć Hanoi, dawno nas tu nie było! Tym razem jesteśmy w przelocie, w drodze do Japonii. Pół roku temu, po licznych kalkulacjach zdecydowaliśmy, że w kolejną podróż do Azji polecimy tureckimi liniami, bo w Stambule przesiadki jeszcze nie zaliczaliśmy a ponoć mają fajne nowe lotnisko (tak po prawdzie to oczywiście chodziło o tak przyziemne kwestie jak cena, ilość bagażu i godzinowa logistyka lotu, ale cii, lotnisko okazało się faktycznie fajne, aczkolwiek dość drogie). W obecnej sytuacji geopolitycznej (USA vs. Iran) ta decyzja uratowała nam urlop. Jak się już domyślacie szczęśliwe dolecieliśmy na miejsce. Po czym wykonaliśmy gambit hanojski, to jest jedną walizę zdeponowaliśmy na lotnisku a na mieście dokupiliśmy nową, pustą, którą zamierzamy zapełniać w Japonii, do której jutro bladym świtem wylatujemy tutejszymi tanimi liniami. Jeśli ktoś byłby zainteresowany powtórzeniem naszego pomysłu, to kilka istotnych informacji: Przechowalnia bagażu ...