Posty

Wyświetlam posty z etykietą przyroda

Wąwóz Taroko - dzień siedemnasty

Obraz
Wąwóz Taroko - chyba największa przyrodnicza atrakcja Tajwanu - był na naszej liście must see od początku. Pierwotnie planowaliśmy zatrzymać się w miejscowości Hualien, żeby stamtąd na spokojnie eksplorować okolicę, ale spłoszyły nas prognozy pogody, które ciągle zapowiadały deszcze i burze. W końcu zdecydowaliśmy się na dojazd z Tajpej w ostatnim dniu, w którym było to możliwe. Dojazd ze stolicy jest trochę długi, ale wykonalny. Zerwaliśmy się o 6 rano, żeby dotrzeć w miarę wcześnie na dworzec autobusowy, gdzie zakupiliśmy bilet łączony na autobus i pociąg, który ostatecznie dowiózł nas do Hualien (podróż łącznie zabrała ok 3 godzin). W Hualien nieco zmylił nas człowiek z obsługi turystycznej, bo polecił wsiądnięcie do miejskiego autobusu, który co prawda faktycznie dowozi do wejścia Taroko, ale wcześniej kluczy po całym mieście i okolicy rozwożąc miejscowych, jak to autobus miejski, więc zabrało nam to kolejne 40 minut. Mogliśmy spokojnie spożytkować ten czas na zjedzenie śniadania...

Tajpej - dzień piętnasty i szesnasty

Obraz
Wróciliśmy do Tajpej i zasadniczo staramy się nie przemęczać. Oczywiście, są wyjątki, ale o tym później. Dnia pierwszego po powrocie postanowiliśmy się powłóczyć po wypoczynkowo-hipsterskich miejscach stolicy. Po kaohsiungowym Pier-2 byliśmy żądni dalszych wrażeń i porównań. Zatem najpierw skierowaliśmy swoje kroki do Taipei EXPO Park , zahaczając po drodze jeszcze o świątynię Bao'An (mapom Google znanej także jako "Dalongdong Baoan", 大龍峒保安宮), bo świątynie zawsze na propsie. Jest to zresztą jedna z największych i najbardziej sławnych oraz najlepiej odrestaurowanych świątyń Tajpej. Sam multifunkcjonalny park (jak to opisuje wiki), składa się z wielu budynków, ogromnych przestrzeni i infrastruktury przygotowanej na masowe imprezy (serio, tak wielkiej łazienki - na kilkadziesiąt oczek - nie wiedziałam nigdzie). My powłóczyliśmy się po lokalnym targowisku, a następnie przeszliśmy przez kładkę do drugiej części parku, żeby zwiedzić domek herbacianego kupca z XIX wieku (obok ...

Kolejka dzidzi - dzień dziewiąty

Obraz
Nie, jeszcze nie zdziecinnieliśmy ani nie dostaliśmy udaru. Tak, jak pisał P., z samego rana udaliśmy się z Zhanghua do Ershui ( 二水 ), żeby - po zostawieniu bagaży w przechowalni - ruszyć szlakiem dawnej wąskotorówki po górskich miasteczkach, której nazwa wzięła się od jednego z miast na szlaku, Jiji (wym. dzidzi). No właśnie, z tą wąskotorówką to trochę rozczarowanie, bo na miejscu okazało się, że obecnie jeździ tam całkiem nowoczesny pociąg typu podmiejskiego (choć spalinowy). Być może modernizację przeprowadzono po wielkim trzęsieniu ziemi w 1999 roku, które miało ogromny wpływ nie tylko na region, ale też na cały kraj, ale pewności nie mamy. Trochę szkoda, bo wąskotorówka byłaby bardziej atrakcyjna, no ale trudno... Z miasteczek leżących na trasie pociągu warto na dłużej wysiąść we wspomnianym wcześniej Jiji oraz Checheng , który trudno przegapić, bo jest ostatnią stacją na całej trasie. W Jiji poza kawałkiem dawnej trasy wąskotorówki, zostawionej poglądowo, można obejrzeć...

Tajpej - dzień piąty i szósty

Obraz
Sobota zapowiadała się deszczowo, więc zaplanowaliśmy na ten dzień zwiedzanie Narodowego Muzeum Pałacowego. Mieści ono największą kolekcję sztuki chińskiej na świecie, a jej istotną cześć stanowią eksponaty wywiezione przez Kuomitang z Zakazanego Miasta. Należą się im podziękowania, bo kolekcja zapewne nie przetrwałby rewolucji kulturalnej. Muzeum leży nieco na uboczu (w imponującym budynku, którego jednak nie mogliśmy w pełni podziwiać z powodu deszczu), ale można się do niego dostać wygodnie komunikacją miejską. Zerwaliśmy się więc wcześnie rano, żeby uniknąć tłumów. Na miejscu byliśmy koło dziewiątej, pobraliśmy bilety (250$/os.) i audioprzewodniki (100$) i ruszyliśmy do wejścia, a tam elektroniczny licznik pokazywał, że w środku jest już prawie 3000 osób (tak, prawie trzy tysiące, to tak jakby wszyscy mieszkańcy Dukli albo Kazimierza Dolnego wybrali się do muzeum...). No i to się dało odczuć, szczególnie zaskoczyła nas kolejka do jadeitowej kapusty (nie możemy z P. dojść...