Posty

Wyświetlam posty z etykietą Tajpej

Tajpej - dzień piętnasty i szesnasty

Obraz
Wróciliśmy do Tajpej i zasadniczo staramy się nie przemęczać. Oczywiście, są wyjątki, ale o tym później. Dnia pierwszego po powrocie postanowiliśmy się powłóczyć po wypoczynkowo-hipsterskich miejscach stolicy. Po kaohsiungowym Pier-2 byliśmy żądni dalszych wrażeń i porównań. Zatem najpierw skierowaliśmy swoje kroki do Taipei EXPO Park , zahaczając po drodze jeszcze o świątynię Bao'An (mapom Google znanej także jako "Dalongdong Baoan", 大龍峒保安宮), bo świątynie zawsze na propsie. Jest to zresztą jedna z największych i najbardziej sławnych oraz najlepiej odrestaurowanych świątyń Tajpej. Sam multifunkcjonalny park (jak to opisuje wiki), składa się z wielu budynków, ogromnych przestrzeni i infrastruktury przygotowanej na masowe imprezy (serio, tak wielkiej łazienki - na kilkadziesiąt oczek - nie wiedziałam nigdzie). My powłóczyliśmy się po lokalnym targowisku, a następnie przeszliśmy przez kładkę do drugiej części parku, żeby zwiedzić domek herbacianego kupca z XIX wieku (obok ...

Tajpej - dzień piąty i szósty

Obraz
Sobota zapowiadała się deszczowo, więc zaplanowaliśmy na ten dzień zwiedzanie Narodowego Muzeum Pałacowego. Mieści ono największą kolekcję sztuki chińskiej na świecie, a jej istotną cześć stanowią eksponaty wywiezione przez Kuomitang z Zakazanego Miasta. Należą się im podziękowania, bo kolekcja zapewne nie przetrwałby rewolucji kulturalnej. Muzeum leży nieco na uboczu (w imponującym budynku, którego jednak nie mogliśmy w pełni podziwiać z powodu deszczu), ale można się do niego dostać wygodnie komunikacją miejską. Zerwaliśmy się więc wcześnie rano, żeby uniknąć tłumów. Na miejscu byliśmy koło dziewiątej, pobraliśmy bilety (250$/os.) i audioprzewodniki (100$) i ruszyliśmy do wejścia, a tam elektroniczny licznik pokazywał, że w środku jest już prawie 3000 osób (tak, prawie trzy tysiące, to tak jakby wszyscy mieszkańcy Dukli albo Kazimierza Dolnego wybrali się do muzeum...). No i to się dało odczuć, szczególnie zaskoczyła nas kolejka do jadeitowej kapusty (nie możemy z P. dojść...

Tajpej - dzień trzeci i czwarty

Obraz
Wczoraj pożegnaliśmy Hong Kong i przybyliśmy do Tajpej. Mieszkamy sobie w sympatycznym hoteliku na tyłach jednej z głównych świątyń w mieście, Longshan Si . Na szczęście wierni nie hałasują za bardzo i dają się wyspać. A serio, to widać, że świątynie na Tajwanie odwiedzane są przez rzesze wiernych, którzy palą kadzidełka, czytają święte teksty, modlą się i wróżą (rozbudowany system z rzucaniem drewnianymi klockami , losowaniem deszczułek i wyciąganiem stosownej, pisanej wróżby z licznych szufladek). Nie jest to na pewno przykurzona turystyczna atrakcja, jak niektóre świątynie w Chinach. Tego samego dnia, korzystając z ładnej pogody, poszliśmy na nocny targ, również niedaleko naszego miejsca zamieszkania - Guangzhou Street Night Market. Może nie tak efektowny, jak inne nocne targi Tajpej, ale wyróżnia się tradycyjnym charakterem i lokalnym kolorytem. Mam nadzieję, że zdjęcia choć trochę oddają jego atmosferę. Dziś natomiast zrobiliśmy sobie głównie tour po taj...