Posty

Wyświetlam posty z etykietą Beijing

Dzień czwarty, czyli dzień wrzeszczących staruszków

Obraz
Dziś w nocy nad Pekinem rozszalała się potężna burza, pioruny waliły gęsto i niestety nie dawały nam spać. W związku z tym, wstaliśmy raczej później niż wcześniej ;) A ponieważ nadal było dość pochmurno (choć ciepło) postanowiliśmy poszwendać się po reprezentacyjno-handlowej ulicy Wangfujing , czyli takiej Chmielnej Pekinu ;) W pierwszej kolejności uderzyliśmy do księgarni, najpierw wleźliśmy do shudian dla obcokrajowców, bo poszukiwaliśmy map, na których poza znaczkami byłby również zapis w pinyin'ie. Ja oczywiście pognałam do półki z książkami kucharskimi, gdzie uszczęśliwiona przeglądałam miejscowe i zagraniczne (a jakże, Jamie Olivier dotrze wszędzie) tytuły. Aż tu nagle w oko wpadła mi ogromna, pięknie wydana książka z... polską kuchnią! Tak jest, oto dowód (Paweł ma nieszczególnie szczęśliwą minę, bo powiedziałam, że bez szpiegowskiego zdjęcia się nie obejdzie). Potem zaszliśmy jeszcze do księgarni zwykłej, tj. dla tubylców, i powiem to tak: Wow! Wyobraźcie sobie naj...

Dzień trzeci, czyli wzgórza pachnące turystą

Obraz
Kiedy wczoraj po południu pisaliśmy poprzednią notkę, nie wiedzieliśmy jeszcze, że prawdziwy spacer z piekła rodem dopiero nastąpi. Podkusiło nas bowiem, aby poszukać restauracji, znanej nam z opowieści i ogólnej lokalizacji geograficznej („...na północ od parku Ritan” - wskazówka w skali Pekinu równie przydatna, jak szukanie restauracji w Warszawie, za jedyny drogowskaz mając „na północ od Pałacu Kultury”). Opowieści niestety nie przekazały nam nawet nazwy restauracji, co uniemożliwiło rozpytanie się o drogę. Po blisko trzech kwadransach spaceru (na głodnego i po wcześniejszych peregrynacjach!*) zaczęliśmy tracić nadzieję. Zapuściliśmy się najwyraźniej w rejony, w których nie tylko nie było poszukiwanej knajpki, ale w ogóle jakiejkolwiek sensownie wyglądającej restauracji. Szczyt desperacji osiągnęliśmy, kiedy dotarliśmy do (chyba) trzeciej obwodnicy, nie widząc nadal żadnego lokalu, a jedynie puste sześć pasów asfaltu, ciągnących się aż po horyzont... W lokalnych grodzonych osiedlach...