Kaohsiung - dzień trzynasty i czternasty
Następnego dnia postanowiliśmy, że teraz to już naprawdę odpoczywamy i wybieramy się tylko do rezydencji konsula brytyjskiego na wzgórzu Shaochuantou oraz do świątyni zaraz obok, w której ubóstwieni zostali holenderscy kapitanowie. Widok ze wzgórza bardzo ładny i zgodnie stwierdziliśmy, że konsul to miał klawe życie, bo rezydencja też niczego sobie, aczkolwiek umeblowania w niej obecnie nie ma. Zamiast tego można pooglądać wystawę ceramiki oraz zaliczyć angielską herbatkę wg najlepszych wiktoriańskich wzorów ze sconesami, sandwichami itp (nie skorzystaliśmy). Na dół zeszliśmy trasą oficjalną, wzdłuż której pojawiają się oddane pięknie woskowe figury konsula czy innych znamienitych osób ze stosownymi tabliczkami informacyjnymi. Na dole zaś można zwiedzić pomieszczenia samego konsulatu. Następnie oddaliśmy się słodkiemu lenistwu w kawiarni, gdzie mogliśmy zaobserwować rzesze młodych Tajwańczyków pogrążonych w nauce mimo niedzieli (choć część jednak symulowała, oddaj...