Posty

Wyświetlam posty z etykietą zwiedzanie

Tajpej - dzień piętnasty i szesnasty

Obraz
Wróciliśmy do Tajpej i zasadniczo staramy się nie przemęczać. Oczywiście, są wyjątki, ale o tym później. Dnia pierwszego po powrocie postanowiliśmy się powłóczyć po wypoczynkowo-hipsterskich miejscach stolicy. Po kaohsiungowym Pier-2 byliśmy żądni dalszych wrażeń i porównań. Zatem najpierw skierowaliśmy swoje kroki do Taipei EXPO Park , zahaczając po drodze jeszcze o świątynię Bao'An (mapom Google znanej także jako "Dalongdong Baoan", 大龍峒保安宮), bo świątynie zawsze na propsie. Jest to zresztą jedna z największych i najbardziej sławnych oraz najlepiej odrestaurowanych świątyń Tajpej. Sam multifunkcjonalny park (jak to opisuje wiki), składa się z wielu budynków, ogromnych przestrzeni i infrastruktury przygotowanej na masowe imprezy (serio, tak wielkiej łazienki - na kilkadziesiąt oczek - nie wiedziałam nigdzie). My powłóczyliśmy się po lokalnym targowisku, a następnie przeszliśmy przez kładkę do drugiej części parku, żeby zwiedzić domek herbacianego kupca z XIX wieku (obok ...

Kaohsiung - dzień trzynasty i czternasty

Obraz
Następnego dnia postanowiliśmy, że teraz to już naprawdę odpoczywamy i wybieramy się tylko do rezydencji konsula brytyjskiego na wzgórzu Shaochuantou oraz do świątyni zaraz obok, w której ubóstwieni zostali holenderscy kapitanowie. Widok ze wzgórza bardzo ładny i zgodnie stwierdziliśmy, że konsul to miał klawe życie, bo rezydencja też niczego sobie, aczkolwiek umeblowania w niej obecnie nie ma. Zamiast tego można pooglądać wystawę ceramiki oraz zaliczyć angielską herbatkę wg najlepszych wiktoriańskich wzorów ze sconesami, sandwichami itp (nie skorzystaliśmy). Na dół zeszliśmy trasą oficjalną, wzdłuż której pojawiają się oddane pięknie woskowe figury konsula czy innych znamienitych osób ze stosownymi tabliczkami informacyjnymi. Na dole zaś można zwiedzić pomieszczenia samego konsulatu. Następnie oddaliśmy się słodkiemu lenistwu w kawiarni, gdzie mogliśmy zaobserwować rzesze młodych Tajwańczyków pogrążonych w nauce mimo niedzieli (choć część jednak symulowała, oddaj...

Kaohsiung - dzień dwunasty

Obraz
Im bardziej na południe, tym miasta tajwańskie robią się jakieś takie przestronniejsze. W Khaosiungu (高雄) praktycznie nie czuć azjatyckiego zatłoczenia, choć ma prawie 3 mln mieszkańców i jest głównym portem handlowym Tajwanu. Dużo zieleni, dużo ścieżek rowerowych, znów mało transportu miejskiego (dwie linie metra, jak w Warszawie). Wcześniej miasto nazywało się  Dǎgǒu, co oznacza "bić psa",  ale w 1920 zmieniono na  Gāoxióng . Pierwszego dnia Paweł wypowiedział znamienne słowa, że dziś to w ogóle relaks i luz i prawie wcale nie będziemy chodzić. A ponieważ była sobota to pojechaliśmy na lokalny targ różności (taki Różyc do ntej), gdzie kupić można wszystko od wiertarek, rowerów i miliona śrubek,  po kasety wideo i magnetofonowe oraz inne artefakty przeszłości. Można też naprawić zegarek, czy zamówić masaż na świeżym powietrzu i pełnym widoku. Super miejsce do pochodzenia, poszperania i trochę żałowałam, że nie mam w bagażu miejsca na mosiężnego lwa albo tra...