Posty

Wyświetlam posty z etykietą Chiang Mai

Chiang Mai, dzień 8, w którym nie zauważyłam trzęsienia ziemi, bo robiłam zdjęcia...

Obraz
Dzisiaj miał być luz i relaks. Głównym celem naszej wycieczki był Ogród Botaniczny ufundowany przez królową. Ogród składa się z kilku atrakcji. Pierwsza z nich to łażenie ponad dżunglą po metalowym wybiegu. No i tutaj okazało się, że luz tak, ale nie do końca pełen relaks. W którymś momencie członkowie wycieczki stwierdzili, że konstrukcja nieco się buja i stwierdzili, że może jednak nie ufają tak mocno tajskiej myśli technicznej… Ale tak czy siak dość niespiesznie skierowaliśmy się do wyjścia (ja tam robiłam fotki i niczego nie zauważyłam). Przy wyjściu jakiś facet zaczepił P. i pokazuje mu na telefonie, jak nagrał, że znak zawieszony przed wejściem intensywnie się bujał. I tak oto dowiedzieliśmy się, że doświadczyliśmy trzęsienia ziemi. Pewnie już większość z Was wie, więc się nie będę rozpisywać, ale dziękujemy za wyrazy troski, które wysłaliście nam, bo wiem, że zdjęcia z Bangkoku mogły wprawić w niepokój.    Drugim efektem trzęsienia ziemi był fakt, że nie weszliśmy do Mu...

Chiang Mai, dzień 7

Obraz
Dzisiaj zasadniczo chodziliśmy głównie pod górę. Czasami nawet wspierając się linami lub na czworakach. Zrobiliśmy coś koło 110 pięter. Nie mogę narzekać, bo pomysł był mój, choć wypaczony w realizacji.  Najpierw z całkiem spoko szlaku odbiliśmy w bok do opuszczonej świątyni (właśnie tam trzeba się było wspierać linkami). Potem wróciliśmy do szlaku głównego i dotarliśmy do pierwszego celu wycieczki - przepięknej świątyni Wat Pha Lat - chyba n ajładniejszej z obejrzanych do tej pory.       A potem zamiast podjechać lub od biedy podejść skrajem jezdni do kolejnego celu (świątyni Wat Phra That Doi Suthep), to poleźliśmy szlakiem na przełaj. Szlakiem, który w zasadzie był zamknięty ale ciii… spotkaliśmy na nim jakichś pojedynczych ludzi idących z przeciwka, ale głównie byliśmy na nim sami. W pewnym momencie coś zaszumiało w dżungli i zrobiło się trochę niepewnie. Okazało się, że to stado małp przełaziło z jednej strony lasu na drugą. Stety niestety w t...

Chiang Mai, dzień 6

Obraz
Zaczęty z lekkim opóźnieniem, gdyż nastąpił jakiś zamęt w komunikacji, skutkiem czego na transport czekaliśmy dodatkowe 2 godziny. Ale jak już przyjechał to poszło jak z płatka. Przejechaliśmy między Sukhothai a Chiang Mai samochodem i muszę powiedzieć, że ruch i infrastruktura zaskoczyły mnie raczej na plus.      Po szybkim ogarnięciu nowego lokum (tym razem mamy cały tajski dom dla siebie i jest to też ciekawe doświadczenie) i siebie poszliśmy na spacer po mieście, zaczynając od obiadu. Obiad spożyliśmy w już sprawdzonej przez znajome towarzystwo lokalu i był znakomity. Później zrobiliśmy obchód po najważniejszych punktach miasta i muszę powiedzieć, że Chiang Mai zrobiło całkiem niezłe pierwsze wrażenie, choć jest tu bardzo dużo białych a co za tym idzie dużo knajp z zachodnim żarciem, studiów tatuażu, rękodzieła oraz hipsterskich sklepików i kawiarni.          A na koniec dnia niektórzy zaryzykowali specjały z durianem i żałowali.  Ja...