Posty

Tokio-Hanoi-Da Nang-Hoi An, dzień 12

Obraz
To był długi dzień i będzie długo, dużo tekstu, mało zdjęć, sorry. TLDR: dolecieliśmy gdzie mieliśmy. Ok 4:30 ruszyliśmy z hotelu. Pierwsze zaskoczenie: metro które miało jeździć od 5 nie jeździ, ale jest komunikat (szkoda, że wczoraj nie było). Nie szkodzi, do głównej stacji Ueno, z której odjeżdża skyliner na lotnisko jest niedaleko, więc robimy kardio ciągnąc nasze walizki. Drugie zaskoczenie: o tej godzinie w poniedziałek rano z barów karaoke wysypują się młodzi ludzie. Kto powie że Japończycy nie umieją imprezować (tak wiem, miasto jest wielkie, zbiorkom po nocy nie jeździ a taksówki drogie, więc lepiej noc spędzić w barze karaoke albo w kafejce internetowej z przyjaciółmi). Na lotnisko docieramy przed 7 i tu kolejne zaskoczenie - mało co jest otwarte, łącznie z odprawą bezpieczeństwa (otworzyli ją punkt 7). Gdybym miała samolot na 8 (były takie), to bym tam zeszła ze stresu. Na szczęście nasz jest 9:20 więc zdążyliśmy i zjeść i wydać ostatnie yeny w duty free.  Samolot przyle...

Tokio, dzień 11

Obraz
Ostatni dzień naszej japońskiej wycieczki. Najpierw udaliśmy się do  Sensō-ji , najstarszej świątyni buddyjskiej w Tokio.  Następnie udaliśmy się na spacer nad rzekę Sumida, gdyż w międzyczasie wiśnie rozkwitnęły w Tokio w pełni i jest to jedno z miejsc polecanych na ich oglądanie. Przy okazji zobaczyliśmy, że Japończycy rezerwują sobie miejsca w alejkach (na trawnikach często wcale nie można siedzieć) i siedzą pod tymi wiśniami cały dzień, piknikując z rodziną i przyjaciółmi. A wieczorem przychodzi druga zmiana...     W Asakusie zrobiliśmy też finalne zakupy, a przy okazji poszwendaliśmy się po tej dzielnicy, bo jeszcze nas tu nie było. Organoleptycznie przekonaliśmy się, że kwitnące wiśnie są wszędzie i pod każdą możliwą postacią (to poniżej to nie pasztet, ale ciastko o smaku sakury).  Po zrzuceniu zakupów i małym odpoczynku udaliśmy się na pożegnalny obiad, gdzie poszaleliśmy, zamawiając nawet szaszłyki ze szparagami, więc sezon szparagowy uważam za otw...

Osaka -Tokio, dzień 10

Obraz
Miał to być spokojny dzień tranzytowy, w którym nic się nie dzieje: na spokojnie udaliśmy się na dworzec, zakupiliśmy jedzenie na podróż i udaliśmy się do naszego pociągu...   Ale gdy dotarliśmy do hotelu przed 15 wstąpił w nas jakiś duch zły. Musicie wiedzieć, że nasz hotel leży tuż na granicy dzielnicy Akihabara, która to jest dzielnicą popkulturowej rozpusty. Na dodatek okazało się, że najlepiej oceniany sklep z figurkami z drugiej ręki jest zaraz tuż obok, podobnie jak nie jeden a dwa sklepy z modelami (na wejściu zaatakowali na ułani). Powiem tak, rozważamy czy dokupić bagaż czy też puścić nadmiar drogą morską. Decyzje zapadną jutro, gdyż w zasadzie na jutro zaplanowaliśmy zakupy. Japonia jest pod tym względem bardzo zwodnicza, gdyż słaby yen prowokuje żeby się puścić poręczy, a portfel tylko cicho kwili.  Potem odwiedziliśmy jeszcze ze 4 kolejne sklepy z figurkami i innym merchem, co nas już totalnie skołowało i przebodźcowało. Szczególnie ciekawe są rozkminy, jak się ku...