Tokio-Hanoi-Da Nang-Hoi An, dzień 12
To był długi dzień i będzie długo, dużo tekstu, mało zdjęć, sorry. TLDR: dolecieliśmy gdzie mieliśmy. Ok 4:30 ruszyliśmy z hotelu. Pierwsze zaskoczenie: metro które miało jeździć od 5 nie jeździ, ale jest komunikat (szkoda, że wczoraj nie było). Nie szkodzi, do głównej stacji Ueno, z której odjeżdża skyliner na lotnisko jest niedaleko, więc robimy kardio ciągnąc nasze walizki. Drugie zaskoczenie: o tej godzinie w poniedziałek rano z barów karaoke wysypują się młodzi ludzie. Kto powie że Japończycy nie umieją imprezować (tak wiem, miasto jest wielkie, zbiorkom po nocy nie jeździ a taksówki drogie, więc lepiej noc spędzić w barze karaoke albo w kafejce internetowej z przyjaciółmi). Na lotnisko docieramy przed 7 i tu kolejne zaskoczenie - mało co jest otwarte, łącznie z odprawą bezpieczeństwa (otworzyli ją punkt 7). Gdybym miała samolot na 8 (były takie), to bym tam zeszła ze stresu. Na szczęście nasz jest 9:20 więc zdążyliśmy i zjeść i wydać ostatnie yeny w duty free. Samolot przyle...