Dzień piętnasty, w lesie pagód
No dobrze, nie poszliśmy tak od razu do miejscowego Carrefoura na zakupy. Najpierw pojechaliśmy na naszą ostatnią wycieczkę w Hangzhou. Miejski autobus za 2Y/os zawiózł nas w pobliże Pagody Liuhe Ta (można to tłumaczyć jako Pagodę Sześciu Harmonii, ale też jako Pagod ę Liuhe od imienia chłopca, który według lokalnych wierzeń poskromił Smoka-Króla Rzeki). Wleźliśmy na sam szczyt pagody, niestety widok nie był tak zachwycający, jak mógłby być, z powodu zamglenia. Przede wszystkim okazało się, że Hangzhou leży nie tylko nad jeziorem, ale i nad potężną rzeką, szerokości co najmniej kilometra. Co ciekawe, budynek z zewnątrz ma 13 pięter, a od środka tylko siedem. W czasach historycznych służył za latarnię hm... rzeczną. jaka wielka... pagoda! Nastepnie powłóczyliśmy się po wzgórzowym parku, gdzie znajdują się miniatury pagód z całych Chin. Znalezliśmy nawet kilka takich, które widzieliśmy "na żywca" w czasie tej lub poprzedniej podróży po Kraju Środka. Bardzo się nam ten par...