Szybka myśl z Laosu
Jeszcze jedno spostrzeżenie po trzech dniach spędzonych w LP. Wydaje się, że nie tylko nasze bungalowy, ale i znacząca ilość turystycznych obiektów w Luang Prabang (kawiarnie, hotele, restauracje, księgarnie...) ma zachodnich właścicieli. Jeśli oceniać po języku - głównie Francuzów. Nie wiem, czy to jakieś kolonialne resentymenty, ale bardzo częstym obrazkiem w centrum miasta jest młoda obsługa laotańska, a przy centralnym stoliku - starszawy westerner "trzymający kasę" (w zasadzie nierzadko trzymający kasę w sposób jak najbardziej dosłowny). PSJ