Posty

Jiufen i Houtong - dzień siódmy

Obraz
Oglądając filmiki o Tajwanie przed wyjazdem wpadłam na informację o malowniczym, turystycznym miasteczku Jiufen (九份), niedaleko Tajpej, którego uliczkami i herbaciarniami inspirował się Hayao Miyazaki tworząc Spirited Away . Musiałam to zobaczyć! Co ciekawe, wcześniej wydobywano tam złoto, ale po zamknięciu kopalni w 1971 roku miasteczko popadło w zapomnienie. Do życia natomiast przywróciło je kino - głównie tajwański film City of Sadness , opowiadający o czasach terroru Kuomitangu, ale i Miyazaki dołożył swoją cegiełkę, ściągając turystów z Japonii. Jiufen jest zatłoczone do granic możliwości, ale oferuje niesamowite widoki oraz doznania kulinarne. Warto pokrążyć stromymi uliczkami (całość zbudowana jest tarasowo tak, że budynki piętrzą się na sobie), popróbować lokalnych smakołyków (m.in. czerwonych pierogów, lodów z karmelowo-orzechową posypką i kolendrą zawiniętych w ryżowy naleśnik, czy różnego rodzaju mięsnych i rybnych kulek), no i usiąść w jednej z herbaciarni. Nam u...

Tajpej - dzień piąty i szósty

Obraz
Sobota zapowiadała się deszczowo, więc zaplanowaliśmy na ten dzień zwiedzanie Narodowego Muzeum Pałacowego. Mieści ono największą kolekcję sztuki chińskiej na świecie, a jej istotną cześć stanowią eksponaty wywiezione przez Kuomitang z Zakazanego Miasta. Należą się im podziękowania, bo kolekcja zapewne nie przetrwałby rewolucji kulturalnej. Muzeum leży nieco na uboczu (w imponującym budynku, którego jednak nie mogliśmy w pełni podziwiać z powodu deszczu), ale można się do niego dostać wygodnie komunikacją miejską. Zerwaliśmy się więc wcześnie rano, żeby uniknąć tłumów. Na miejscu byliśmy koło dziewiątej, pobraliśmy bilety (250$/os.) i audioprzewodniki (100$) i ruszyliśmy do wejścia, a tam elektroniczny licznik pokazywał, że w środku jest już prawie 3000 osób (tak, prawie trzy tysiące, to tak jakby wszyscy mieszkańcy Dukli albo Kazimierza Dolnego wybrali się do muzeum...). No i to się dało odczuć, szczególnie zaskoczyła nas kolejka do jadeitowej kapusty (nie możemy z P. dojść...

Tajpej - dzień trzeci i czwarty

Obraz
Wczoraj pożegnaliśmy Hong Kong i przybyliśmy do Tajpej. Mieszkamy sobie w sympatycznym hoteliku na tyłach jednej z głównych świątyń w mieście, Longshan Si . Na szczęście wierni nie hałasują za bardzo i dają się wyspać. A serio, to widać, że świątynie na Tajwanie odwiedzane są przez rzesze wiernych, którzy palą kadzidełka, czytają święte teksty, modlą się i wróżą (rozbudowany system z rzucaniem drewnianymi klockami , losowaniem deszczułek i wyciąganiem stosownej, pisanej wróżby z licznych szufladek). Nie jest to na pewno przykurzona turystyczna atrakcja, jak niektóre świątynie w Chinach. Tego samego dnia, korzystając z ładnej pogody, poszliśmy na nocny targ, również niedaleko naszego miejsca zamieszkania - Guangzhou Street Night Market. Może nie tak efektowny, jak inne nocne targi Tajpej, ale wyróżnia się tradycyjnym charakterem i lokalnym kolorytem. Mam nadzieję, że zdjęcia choć trochę oddają jego atmosferę. Dziś natomiast zrobiliśmy sobie głównie tour po taj...