Kaohsiung - dzień dwunasty
Im bardziej na południe, tym miasta tajwańskie robią się jakieś takie przestronniejsze. W Khaosiungu (高雄) praktycznie nie czuć azjatyckiego zatłoczenia, choć ma prawie 3 mln mieszkańców i jest głównym portem handlowym Tajwanu. Dużo zieleni, dużo ścieżek rowerowych, znów mało transportu miejskiego (dwie linie metra, jak w Warszawie). Wcześniej miasto nazywało się Dǎgǒu, co oznacza "bić psa", ale w 1920 zmieniono na Gāoxióng . Pierwszego dnia Paweł wypowiedział znamienne słowa, że dziś to w ogóle relaks i luz i prawie wcale nie będziemy chodzić. A ponieważ była sobota to pojechaliśmy na lokalny targ różności (taki Różyc do ntej), gdzie kupić można wszystko od wiertarek, rowerów i miliona śrubek, po kasety wideo i magnetofonowe oraz inne artefakty przeszłości. Można też naprawić zegarek, czy zamówić masaż na świeżym powietrzu i pełnym widoku. Super miejsce do pochodzenia, poszperania i trochę żałowałam, że nie mam w bagażu miejsca na mosiężnego lwa albo tra...