Posty

Dzień ósmy, czyli niezły kanał oraz chińskie tortury (językowe)

Obraz
Mimo dość pochmurnej pogody udało nam się wczoraj zobaczyć jeszcze ogród nazwany Pawilonem Niebieskiej Fali. Bambusowe zagajniki, mroczne korytarze i piętrzące się w niebo skałki tworzyły nieco tajemniczą atmosferę. Niestety musieliśmy stamtąd uciekać przed chmarą złośliwych komarów. Następnie Paweł wywiódł nas okrężną drogą do Pan Men , dawnej bramy miejskiej. Chcąc nie chcąc, żeby się na nią dostać musieliśmy kupić bilet do parku otaczającego pagodę Ruiguang (nie zrobiliśmy tego wcześniej gdyż zbliżała się godzina zamknięcia parku, a jest on spory; niestety okazało się, że inaczej niż przez park do bramy dojść się nie da). W związku z tym po obejrzeniu bramy przewędrowaliśmy przez ów park, zachwycając się ciszą i spokojem niespotykanym w chińskich ogrodach. Po tym kojącym spacerze poszliśmy na kolację. Restauracja została wybrana na chybił trafił (najpewniejszym kryterium wyboru dobrej knajpy – i to wszędzie na świecie – jest ilość jedzących w niej tubylców, im więcej tym lepiej t...

Dzień siódmy - pada, więc nie chce nam się wymyślać

Z samego rana opuściliśmy nasz zabytkowy hotel oraz dokumentnie rozkopany Szanghaj (ciężki sprzęt pracuje nad nowym tunelem do północy - byle zdążyć przed Expo 2010) i udaliśmy się do Suzhou, najsłyniejsze miasto na wodzie. Pociąg pokonał osiemdziesiąt kilka kilometrów w pół godziny (jechał z prędkością nawet 250km/h). Chciałabym żeby takie pociągi jeździły po Polsce... W Suzhou zakwaterowaliśmy się w przyjemnym hotelu i ruszyliśmy na zwiedzanie. Miasto to poza kanałami słynie z przepięknych ogrodów. W pierwszej kolejności poszliśmy do Ogrodu Mistrza Sieci. Trzeba przyznać, nieźle się potrafili ci Chińczycy dawni urządzić. Środek miasta, a tam cisza, spokój, harmonia - piękne pawilony, skałki, rośliny, woda - czego chcieć więcej? Następnie udaliśmy się do polecanej przez Lonely Planet knajpki z domowymi pierogami na lunch. Pierogi-specjalność zakładu były naprawdę pyszne (LP jest chyba bardziej wiarygodny w tych kwestiach niż Pascal ;)), a i reszcie zamówionych dań, czyli kruchym krewe...

Konkurs - rozwiązanie i nowe pytanie.

Najbliżej prawidłowej odpowiedzi byli Maciej i Agnieszka: na zdjęciu widać lepy na owady, rozwieszone co trzy metry na górskich ścieżkach w parku Xiangshan . Jak przypuszczamy, ich celem było uprzyjemnienie spacerującym po górach wycieczek - faktycznie wokół spoconego człowieka nie latały żadne muchy, komary ani inna obrzydliwość. Nowe pytanie konkursowe brzmi: co sprzedaje się w sklepie, w którego witrynie widnieje napis "Fresh arts". Dla ułatwienia dodamy, że sklep mieścił się w rosyjskiej "dzielnicy".

Dzień szósty, albo strach przed lataniem (z 88 piętra)

Obraz
Kolejny dzień w Szanghaju postanowiliśmy spędzić na luzie, bez gonitwy po zaułkach. Po śniadaniu wybraliśmy się do Shanghai Museum. Uważnie obejrzeliśmy eksponaty w salach z antycznymi rzeźbami oraz przedmiotami z brązu, niemałą chwilę poświęciliśmy mniejszościom narodowym oraz meblom z dynastii Ming i Qing. Dość pobieżnie obeszliśmy ogromną wystawę chińskich monet, gdzie na końcu, w zbiorach z zagranicy, znaleźliśmy monetę z Piłsudskim (te jego wąsy nas przyciągnęły). Z sił opadliśmy przy kaligrafii i obrazach, a ceramikę zaliczyliśmy po łebkach. Tego się po prostu w jeden dzień nie da obejść. Z ciekawostek: Chińczycy namiętnie fotografują eksponaty w gablotach. A i my robiliśmy za obiekt zainteresowań – aż troje z nas zostało poproszone o pozowanie do zdjęć z zupełnie obcymi Chińczykami. Ewakuowaliśmy się stamtąd, by przy kawie zregenerować siły. Wszak w planach mieliśmy jeszcze jedno muzeum. Z centralnego Placu Ludowego (gdzie znajduje się muzeum) metrem przemieściliśmy się d...

Dzień 4 i 5, czyli 20 mln mieszkańców Shanghai sprzedaje nam rolexy

Obraz
No i jesteśmy w Szanghaju. Dołączyli do nas moi rodzice - przez najlbliższe parę dni bedziemy podróżować razem. Do Szanghaju dotarliśmy bez problemów i w komfortowych warunkach. Mieszkamy w pierwszym westernerskim hotelu w Szanghaju (otwarty w osiemdziesiątych latach XIX wieku - na szczęście łazienki mają zmodernizowane :)). Przyznam, że samo miasto trochę nas przytłoczyło - 21 mln (lub 17 - przewodnik zaprzecza sam sobie) mieszkańców, bardzo nowoczesne biurowce sąsiadujące z kolonialną zabudową i niskimi domkami w starym, chińskim stylu. wieżowiec za pawilonem świątyni Baiyun Pierwsze moje (tj. PSJ) wrażenie z Szanghaju (nazwa oznacza dosłownie "nad morzem", aczkolwiek samo miasto nie leży bezpośrednio na wybrzeżu, tylko nad spławną rzeką) jest... hmmm... ambiwalentne. Z jednej strony porażający rozmach prac - podobnie, jak w przed-olimpiadowym Pekinie, w tym symultaniczna budowa kilku linii metra - i potężne wieżowce, bardziej przypominające scenografię z filmu "Bla...

Dzień czwarty, czyli dzień wrzeszczących staruszków

Obraz
Dziś w nocy nad Pekinem rozszalała się potężna burza, pioruny waliły gęsto i niestety nie dawały nam spać. W związku z tym, wstaliśmy raczej później niż wcześniej ;) A ponieważ nadal było dość pochmurno (choć ciepło) postanowiliśmy poszwendać się po reprezentacyjno-handlowej ulicy Wangfujing , czyli takiej Chmielnej Pekinu ;) W pierwszej kolejności uderzyliśmy do księgarni, najpierw wleźliśmy do shudian dla obcokrajowców, bo poszukiwaliśmy map, na których poza znaczkami byłby również zapis w pinyin'ie. Ja oczywiście pognałam do półki z książkami kucharskimi, gdzie uszczęśliwiona przeglądałam miejscowe i zagraniczne (a jakże, Jamie Olivier dotrze wszędzie) tytuły. Aż tu nagle w oko wpadła mi ogromna, pięknie wydana książka z... polską kuchnią! Tak jest, oto dowód (Paweł ma nieszczególnie szczęśliwą minę, bo powiedziałam, że bez szpiegowskiego zdjęcia się nie obejdzie). Potem zaszliśmy jeszcze do księgarni zwykłej, tj. dla tubylców, i powiem to tak: Wow! Wyobraźcie sobie naj...

Notka konkursowa

Obraz
Żeby urozmaicić naszego bloga i wprowadzić nieco interaktywności (więcej komentarzy, ludzie!), postanowiliśmy wprowadzić małe konkursy. W związku z wizytą w parku Xiangshan, poniżej małe szpiegowskie zdjęcie z Pachnących Wzgórz właśnie. Pytanie konkursowe: Co to jest, i czemu ma służyć? Nagrody są przewidziane, ale jeszcze nie wiemy, jakie. Odpowiedzi na pytanie konkursowe prosimy podawać w komentarzach.