4/02/2016

człowiek w raju

Fotografowanie ludzi w Korei Północnej jest trudne. Robienie zdjęć żołnierzom (tak jak wszystkim obiektom wojskowym) jest stanowczo zakazane. Ze zwykłymi Koreańczykiem styczności nie ma - i opiekunowie czuwają nad tym, żeby tak pozostało. W miejscach turystycznych można się zetknąć z grupami wypoczywających lokalsów (które wyglądają jakby właśnie ktoś je tam celowo spędził) albo grup szkolnych, no ale nie da się przysiąść i pogadać. Przekroczycie niewidzialną linię i... uciekną. Lekko nie jest, ale poniżej znajdziecie parę zdjęć, jakie udało mi się zrobić szczęśliwej ludności raju Kimów.

Chciałam zrobić krajobraz, dopiero przeglądając zdjęcia w aparacie odkryłam, że przy pierwszej okazji udało mi się złamać zakaz fotografowania żołnierzy.

Młodzież zmierzająca na ćwiczenie układów do Arirang albo inny patriotyczny spęd.

W trakcie zajęć zbiorowych.

Łowienie ryb w Taedong-gang.

Skrzyżowanie nart wodnych z kajakiem?
Żołnierz w drzwiach świątyni, bo wiecie... w Korei jest wolność wyznania, ale porządku trzeba pilnować...
Życie ulicy w Pyongyangu.
Przewóz mebli. Ktoś stwierdził, że i tak widać poprawę życia, bo stać ich na meble. Hm...
Odpoczynek w cieniu idei Dżucze
Wycieczka szkolna do miejsca urodzenia Ukochanego Przywódcy.
Na koniec z bliska przykład krajobrazowej sztuki dekoracyjnej ;)

3/28/2016

w głąb Korei

Na wstępie wyjaśnię, że nie da się w Korei wybrać ot tak, na wycieczkę. Informacja o planowanym wyjeździe (i jego celu) musi być złożona do władz i musi zyskać oficjalną akceptację. Potem już z górki, co najmniej dwóch opiekunów (pilnują wszak nie tylko was, ale i siebie nawzajem) i podróż można zacząć. Nie pamiętam z 2006 roku żadnych znaków na drogach, ale nie były one zasadniczo potrzebne. Jeśli trzeba było gdzieś skręcić już czekał tam samochód z panami, którzy wskazywali właściwą drogę. Nie sposób się zgubić :>




Rzeźby przy Grobowcu króla Tongmyŏnga
Tak, do wsi prowadzi droga ze szlabanem i wartownikiem...

Wszędzie można znaleźć propagandowe hasła - nawet wyryte na skalnych skałach (nie ma skali, ale ta napisy są naprawdę wysoko i znacznie większe niż człowiek)
Puste, czyste plaże (na szczęście bez zasieków, bo i takie widzieliśmy)
Przepiękne Góry Diamentowe
Spotkać tu można głównie turystów z Korei Południowej, którzy za naprawdę duże pieniądze mogą przyjechać na dwa dni, pochodzić po górach i spędzić pewnie najkosztowniejszą noc w swoim życiu (chyba, że akurat jest kryzys i ruch turystyczny jest zawieszony)
Wybrzeże w okolicy Gór Diamentowych (tzw. Morski Kŭmgang)

Skorupiaki, pajęczaki i inne owady to jedyne zwierzęta jakie spotkaliśmy w Korei

Panorama z grobowca.

Całkiem nowoczesna (1994) piramida na miejscu grobowca Króla Tanguna.

Piękne krajobrazy koreańskie szpecą (z naszego, europejskiego punktu estetycznego) liczne figurki zwierząt w mniej lub bardziej naturalnych pozach...
 



 
Królewski grobowiec Hyonjongrung



 



3/19/2016

Pyongyang

Zdjęcia z dzisiejszej notki nie będą Wam tak zupełnie obce, jeśli choć raz zerknęliście do jakichś materiałów o Korei Północnej - Wieża Idei Dżucze czy słynny hotel Ryugyong to obrazki niemal tak ikoniczne, jak nasz Pałac Kultury.


I wtedy, i dziś po Pyongyangu można się poruszać wyłacznie między wyznaczonymi punktami i w obstawie kierowców, przewodników, tłumaczy, czyli ludzi, którzy mają za zadanie pilnować, żeby nikomu nic głupiego nie strzeliło do głowy. Oddalanie się od grupy i robienie na bezczela zdjęć rzeczy zakazanych mogło (i pewnie nadal może) spotkać się z gwałtowną reakcją - i to nie tylko wyżej wymienionych opiekunów, ale też postronnych widzów (nakaz skasowania zdjęć, zabranie aparatu, pobicie czy areszt nie są nieprawdopodobne). Jak rozpoznać "zakazane" rzeczy - na pierwszym miejscu na pewno będzie wojsko i obiekty o znaczeniu strategicznym, ale też te stawiające Koreę w złym świetle.

Jakie jest więc to zakazane miasto? W 2006 roku - poza kilkoma troskliwie wypielęgnowanymi miejscami -  robiło dość przygnębiające wrażenie. Najlepiej to widać ze szczytu Wieży Idei Dżucze: 

Blokowiska Pyongyangu - jak Ursynów, tylko bardziej
Rządowe budynki na Placu Kim Ir Sena
Wiecznie nie wykończony Hotel Ryugyong  od początku (budowę rozpoczęto w 1987 roku) był katastrofą budowlaną, ale kto by się przejmował. Ponoć teraz ma już nawet szyby w oknach.
Wielki Monument na Wzgórzu Mansu - wówczas z samotnym jeszcze Kim Ir Senem, w 2011 r. dołączył do niego Kim Dżong Il.
Stadion im. 1 Maja - ponoć największy na świecie. Odbywa się na nim m.in. słynny festiwal Arirang, na którym ogromne rzesze mieszkańców Pyongyangu odtwarzają patriotyczne układy choreograficzne i gimnastyczne. Wyimek z wiki: "From as young as 5 years old, citizens are selected based on skill level to serve for the Arirang Festival for many years." W 2006 roku Arirang się nie odbył, ale widzieliśmy te masy ćwiczące na placach miasta...
Państwo zapewnia obywatelom wszystkie potrzebne rzeczy, jak prąd (z licznymi przerwami), bieżąca woda, czy przydział kapusty i chili potrzebnych do zrobienia zapasów kimchi na zimę.Tutaj suszenie chili pewnie dla całego pionu w bloku. Zwracam też uwagę na bieda-budownictwo na pierwszym planie. Nie da się go dostrzec z ulicy, bo jest obudowane i zasłonięte ze wszystkich stron blokami.
Tak wygląda prawie cały Pyongyang, poza centralną, reprezentacyjną częścią.
A część reprezentacyjna, to olbrzymie budowle, puste przestrzenie wielkich placów i solidna dawka propagandy. Trochę to typowe dla Azji, a trochę dla dyktatury. Polecam lekturę książki Mińsk. Przewodnik po Mieście Słońca.

Wielki Brat patrzy (tu jeszcze wygląda przy tym jakby reklamował pastę do zębów).
Bo co to za stolica bez Łuku Triumfalnego (ten upamiętnia opór przed japońskim najeźdźcą i jest drugi co do wielkości na świecie).
A skoro już jesteśmy przy bohaterach - jeden z wielu patriotycznych pomników...
...i billboardów.

Widok z okrętu zwiadowczego (szpiegowskiego?) USS Pablo przejętego przez Koreańczyków w 1968 roku.
Niestety z historycznej zabudowy Pyongyangu zachowała się tylko jedna brama. Reszta zniknęła w amerykańskich bombardowaniach. Brama Taedong z XVII wielu