W głąb Korei

Na wstępie wyjaśnię, że nie da się w Korei wybrać ot tak, na wycieczkę. Informacja o planowanym wyjeździe (i jego celu) musi być złożona do władz i musi zyskać oficjalną akceptację. Potem już z górki, co najmniej dwóch opiekunów (pilnują wszak nie tylko was, ale i siebie nawzajem) i podróż można zacząć. Nie pamiętam z 2006 roku żadnych znaków na drogach, ale nie były one zasadniczo potrzebne. Jeśli trzeba było gdzieś skręcić już czekał tam samochód z panami, którzy wskazywali właściwą drogę. Nie sposób się zgubić... Rzeźby przy Grobowcu króla Tongmyŏnga Tak, do wsi prowadzi droga ze szlabanem i wartownikiem... Wszędzie można znaleźć propagandowe hasła - nawet wyryte na skalnych skałach (nie ma skali, ale ta napisy są naprawdę wysoko i znacznie większe niż człowiek) Puste, czyste plaże (na szczęście bez zasieków, bo i takie widzieliśmy) Przepiękne Góry Diamentow e Spotkać tu można głównie turystów z Korei Południowej, którzy za naprawdę duże pieniądze ...